Pytanie o obecność rekinów w Morzu Bałtyckim budzi ciekawość, a nierzadko też lekkie zaniepokojenie. Czy faktycznie możemy spotkać te drapieżniki w naszych wodach? Jako Natan Sawicki, postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości, bazując na rzetelnych faktach przyrodniczych, a nie na filmowych mitach, abyście mogli spokojnie cieszyć się urlopem nad polskim morzem.
W Bałtyku występują rekiny, ale nie są groźne dla ludzi poznaj fakty
- W Morzu Bałtyckim żyją rekiny, jednak ich obecność jest ograniczona, a spotkania z nimi należą do rzadkości.
- Główną barierą dla większości gatunków jest niskie zasolenie Bałtyku, zwłaszcza w polskiej strefie przybrzeżnej.
- Najczęściej spotykane gatunki to koleń pospolity, rekin psi i sporadycznie lamna śledziowa oraz długoszpar.
- Żaden z bałtyckich rekinów nie jest uznawany za groźnego dla człowieka.
- Na polskim wybrzeżu nigdy nie odnotowano ataku rekina na człowieka.
- Rekiny odgrywają ważną rolę w utrzymaniu równowagi ekosystemu Bałtyku.
Czy popularny strach ma uzasadnienie? Krótka odpowiedź na palące pytanie
Odpowiadając wprost na pytanie, czy w Morzu Bałtyckim są rekiny tak, są. Jednak od razu pragnę uspokoić: ich obecność jest niezwykle rzadka, a gatunki, które sporadycznie pojawiają się w naszych wodach, są z reguły całkowicie niegroźne dla człowieka. Panika, którą czasem obserwuję, jest więc zupełnie nieuzasadniona i wynika raczej z niewiedzy niż z realnego zagrożenia.
Dlaczego Bałtyk nie jest rajem dla rekinów? Kluczowe bariery naturalne
Bałtyk, choć jest morzem, ma specyficzne warunki, które sprawiają, że nie jest on idealnym środowiskiem dla większości gatunków rekinów. Istnieją trzy kluczowe bariery naturalne, które skutecznie ograniczają ich występowanie:
- Niskie zasolenie wody: To zdecydowanie najważniejszy czynnik. W polskiej strefie przybrzeżnej zasolenie Bałtyku wynosi zaledwie około 7 promili. Dla porównania, w oceanach wartości te sięgają około 35 promili. Większość rekinów to gatunki morskie, przystosowane do wysokiego zasolenia. W Bałtyku musiałyby one zużywać ogromne ilości energii na osmoregulację, czyli proces dostosowywania się do różnic w stężeniu soli, co utrudniałoby im polowanie i rozmnażanie.
- Niska temperatura wody: Choć w lecie woda przy brzegu potrafi być przyjemnie ciepła, na większych głębokościach i przez większość roku w Bałtyku panują stosunkowo niskie temperatury. Wiele gatunków rekinów preferuje cieplejsze wody, co dodatkowo ogranicza ich migracje do Bałtyku.
- Niewielka głębokość morza: Bałtyk jest morzem płytkim, ze średnią głębokością około 52 metrów. Rekiny, zwłaszcza te większe, często potrzebują głębszych akwenów do swobodnego poruszania się, polowania i życia.

Poznaj stałych, choć nielicznych, mieszkańców Bałtyku
Mimo tych barier, kilka gatunków rekinów regularnie lub sporadycznie pojawia się w Bałtyku. Warto je poznać, aby zrozumieć, że nie są to drapieżniki rodem z horrorów.
Koleń pospolity: najczęstszy gość z jadowitą niespodzianką
Koleń pospolity (Squalus acanthias) to zdecydowanie najczęściej spotykany rekin w Bałtyku. Osiąga zazwyczaj długość do 1,5 metra. Charakterystyczną cechą kolenia są kolce jadowe umieszczone przy płetwach grzbietowych. Służą one do obrony przed drapieżnikami, a nie do aktywnego polowania na ludzi. Koleń nie jest agresywny wobec człowieka i nie stanowi dla nas zagrożenia. Niestety, ten fascynujący gatunek jest obecnie klasyfikowany jako zagrożony wyginięciem (VU w Czerwonej Księdze IUCN), głównie z powodu przełowienia.
Rekin psi: mały, płochliwy i zupełnie niegroźny drapieżnik denny
Innym gatunkiem, który można spotkać w Bałtyku, jest rekin psi (Scyliorhinus canicula). To znacznie mniejszy rekin, dorastający do około 1 metra długości. Prowadzi on przydenny tryb życia, żerując na skorupiakach i małych rybach. Rekin psi jest gatunkiem płochliwym i zupełnie niegroźnym dla człowieka. Spotkanie z nim jest niezwykle rzadkie i nie ma się czego obawiać.
Lamna śledziowa: czy największy rekin w Bałtyku to powód do niepokoju?
Lamna śledziowa (Lamna nasus), znana również jako żarłacz śledziowy, to największy rekin regularnie spotykany w Bałtyku. Może osiągać imponujące rozmiary do 3-3,5 metra długości i wagę do 200 kg. Co ciekawe, jest ona spokrewniona z osławionym żarłaczem białym. Mimo to, lamna śledziowa unika ludzi i nie jest uznawana za agresywną. Nie odnotowano żadnych ataków tego gatunku na człowieka w Bałtyku, co powinno skutecznie rozwiać wszelkie obawy. Jej obecność to raczej świadectwo różnorodności naszego morza niż zagrożenie.
Długoszpar: sporadyczny gość-gigant, który żywi się wyłącznie planktonem
Prawdziwym gigantem, który sporadycznie pojawia się w Bałtyku, jest długoszpar (Cetorhinus maximus), drugi co do wielkości rekin na świecie, osiągający nawet do 12 metrów długości! Jego widok mógłby przyprawić o dreszcze, gdyby nie fakt, że jest on całkowicie niegroźny dla człowieka. Długoszpar to filtrator, co oznacza, że żywi się wyłącznie planktonem, filtrując ogromne ilości wody przez swoje szeroko otwarte paszcze. Jego obecność w Bałtyku to prawdziwa rzadkość i ciekawostka przyrodnicza, a nie powód do paniki.
Czy jest się czego bać? Analiza bezpieczeństwa na polskich plażach
Rozumiem, że filmy takie jak "Szczęki" na trwałe wpisały rekiny w naszą świadomość jako bezwzględnych zabójców. Jednak rzeczywistość, zwłaszcza w kontekście Bałtyku, jest zupełnie inna. Pozwólcie, że obalę ten mit.
Fakty kontra filmowa fikcja: obalamy mit „Szczęk” nad Bałtykiem
Mit o krwiożerczych rekinach czyhających na kąpiących się to nic innego jak filmowa fikcja, która w przypadku Morza Bałtyckiego nie ma żadnego uzasadnienia. Gatunki rekinów, które występują w naszych wodach, nie są groźne dla ludzi. Ich dieta składa się z ryb, skorupiaków i planktonu, a nie z ludzi. Panika, którą czasem obserwuję w mediach społecznościowych czy rozmowach, jest więc całkowicie nieuzasadniona i wynika z mylenia rzeczywistości z hollywoodzkimi produkcjami.
Gdzie właściwie pływają bałtyckie rekiny? Rejony występowania z dala od plaż
Co więcej, nawet te nieliczne rekiny, które pojawiają się w Bałtyku, preferują zupełnie inne rejony niż te, w których kąpią się ludzie. Bałtyckie rekiny zazwyczaj przebywają w głębszych i bardziej zasolonych wodach, głównie w okolicach cieśnin duńskich, które łączą Bałtyk z Morzem Północnym. Płytkie, przybrzeżne wody, gdzie turyści zażywają kąpieli słonecznych i morskich, są dla nich po prostu nieatrakcyjne i rzadko odwiedzane. Szansa na spotkanie rekina w wodzie przy polskiej plaży jest praktycznie zerowa.
Zero ataków w Polsce: historyczne dane, które uspokajają
Najważniejszy argument uspokajający jest prosty i jednoznaczny: na polskim wybrzeżu nigdy, powtarzam, nigdy nie odnotowano ataku rekina na człowieka. To fakt, który mówi sam za siebie. Aby jeszcze bardziej zobrazować skalę bezpieczeństwa, warto wspomnieć, że ostatni znany atak rekina w całym Bałtyku miał miejsce w 1755 roku u wybrzeży Szwecji. To ponad 260 lat temu! Myślę, że te historyczne dane powinny skutecznie rozwiać wszelkie obawy i pozwolić na beztroskie korzystanie z uroków polskiego morza.
Dlaczego obecność rekinów w Bałtyku to dobra wiadomość?
Zamiast obawiać się rekinów, powinniśmy postrzegać ich obecność jako pozytywny sygnał. Rekiny to nie tylko fascynujące stworzenia, ale także ważny element zdrowego ekosystemu.
Rola drapieżników w utrzymaniu zdrowego ekosystemu
Rekiny, jako drapieżniki szczytowe, odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu równowagi ekosystemu Morza Bałtyckiego. Poprzez polowanie na słabsze lub chore osobniki, przyczyniają się do regulacji populacji ryb i innych organizmów morskich. Dzięki temu zapobiegają przegęszczeniu i rozprzestrzenianiu się chorób, co w efekcie prowadzi do zdrowszego i bardziej stabilnego środowiska morskiego. Ich obecność świadczy o tym, że ekosystem funkcjonuje prawidłowo.
Rekiny jako wskaźnik stanu morza i obiekt ochrony
Obecność rekinów w danym akwenie często postrzegana jest jako wskaźnik zdrowia ekosystemu morskiego. Jeśli rekiny są w stanie przetrwać i rozmnażać się, oznacza to, że środowisko jest stosunkowo czyste i bogate w pożywienie. Niestety, wiele gatunków rekinów, w tym koleń pospolity, jest obecnie zagrożonych wyginięciem z powodu przełowienia i degradacji środowiska. Dlatego też są one obiektem ochrony, a ich obecność w Bałtyku powinna nas cieszyć i motywować do dbania o nasze morze.
Rekiny w Bałtyku: ciekawostka przyrodnicza, a nie zagrożenie
Podsumowując, rekiny w Bałtyku to fascynująca, choć rzadka, część naszego ekosystemu. Nie ma absolutnie żadnych podstaw, by się ich obawiać.
Przeczytaj również: Hotel Gołębiewski Pobierowo: Otwarcie 2026? Sprawdź datę!
Co warto zapamiętać przed kolejnym wyjazdem nad polskie morze?
- Rekiny w Bałtyku są, ale to rzadkość: Ich obecność jest ograniczona do kilku gatunków, które sporadycznie pojawiają się w naszych wodach.
- Nie są groźne dla ludzi: Żaden z bałtyckich rekinów nie jest uznawany za zagrożenie dla człowieka, a ich dieta nie obejmuje ludzi.
- Zero ataków w Polsce: Na polskim wybrzeżu nigdy nie odnotowano ataku rekina, a ostatni w całym Bałtyku miał miejsce wieki temu.
- Preferują głębsze wody: Rekiny unikają płytkich, przybrzeżnych rejonów, gdzie kąpią się turyści.
- To ważny element ekosystemu: Ich obecność jest pozytywnym sygnałem dla zdrowia Bałtyku.






